26 sierpnia 2013

wielki miszmasz

Dziś wielki miszmasz w jednym poście, a co? Wolno mi. ;) We wpisie między innymi zawrę: trochę użalania się nad sobą, zachwyty dziećmi (moimi, oczywiście, że moimi), podsumuję wyzwania u mnie, które niestety dobiegły końca.

W piątek, piąteczek, piątunio obchodziliśmy 50 urodziny mego don padre. Pindżenie się mam w manierze, więc już od wczesnych godzin popołudniowych zaczęłam kręcić włosy, maseczkować, przebierać w ciuchach. Jako że nie mam żadnych profesjonal klipsów do dużych wałków zastosowałam klamerki. Czubek głowy- dwa duże wałki przypięte klamerkami, boki w papilotach (imaginujecie? już powinniście mieć przed oczami połączenie postaci Meduzy z anteną), bez makijażu, w rozciągniętej koszulce (co by te papiloty i wałki się zmieściły jak będę ściągać), w szortach. Wchodzę do kuchni, a tam me dziecię płci męskiej patrzy na mnie z niekłamanym zachwytem i mówi:
-Mamo, jesteś piękna.
Można się wzruszyć? Można. :)

Skoro już o dzieciach, to zostańmy w temacie. Milusińscy mają już swój pokój - to wiecie. Krótka lista postępów od czasu przenosin:
1. Śpią bez pampersów.
2. Powstrzymują sikanie pod siebie i wytrzymują całą noc! To krok, którego najbardziej się bałam.
3. Nie wpełzają (wpełzują?) mamie do łóżka w nocy. No dobra zdarzyło się dwa razy, ale nie co noc więc to plus.
4. Koniec z brzydkimi butelkami i śmierdzącymi smoczkami! Pijemy z kubeczków wieczorne kakao!
5. Dzieci potrafią same złożyć łóżka. Bardziej zasługa Luli. 
6. Sprzątamy wszystkie zabawki przed kąpielą. Bardziej Tasior działa w temacie.
7. Staś nie walczy już o to by się z nim położyć, ale zawsze zastrzega: tu jest dla Ciebie miejsce (mamo tato w domyśle).
8. Julka zaciera ślady po Stasiu przede mną, a raczej przed moją złością. Sprząta i/lub pomaga mu, jeśli coś na broi. Bardzo mnie cieszy wsparcie jakie sobie dają.
Coś jeszcze? Na razie starczy. ;) Zachwycajcie się, jak i ja się zachwycam. ;D

Jeszcze tylko krótkie żale: skręciłam łydkę. Sport to nie jest zdrowie, nie jeździjcie na rolkach. Żartuję, zdarza się. :) Ale chodzić nie mogę.


Ostatnie zdjęcia wyzwania Kicia i ja:

Zawsze jak miałam warkocze mój dobry kolega mawiał Zuzia idziemy na likalaki? Stąd taki wymysł. A sztuczny uśmiech miał imitować Barbie. ;P


PODSUMOWANIE


Zapraszam do odwiedzania blogów dziewczyn!