21 sierpnia 2013

tits up

Ostatnimi czasy, gdy przeglądam inne blogi czuję się atakowana ze strony matek karmiących piersią. Tak, atakowana. Tu nie chodzi o to, że jestem przeciwniczką karmienia piersią. Oczywiście jak każdy, mam jakąś tam swoją teorię o karmieniu piersią - że do kiedy się powinno, a od kiedy to już zboczenie (słyszeliście o tej 8-latce karmionej piersią?) i inne takie takie. Jednak według mnie każda matka ma prawo wyboru, czy karmi naturalnie, czy mlekiem modyfikowanym. Każda ma też inne doświadczenia etc. Ja na ten przykład Julkę karmiłam pół roku, Stasia można powiedzieć, że wcale. Z Tasiorem to inna historia - w szpitalu przebywaliśmy prawie dwa tygodnie, miał poziom bilirubiny zagrażający życiu. Nikt nie potrafił mi wytłumaczyć dlaczego tak jest. Dopiero ordynator okazał się człowiekiem, z którym mogłam porozmawiać na ten temat. Co powiedział? Że nie ma medycznego dowodu na to, że mleko matki może powodować wzrost (!) bilirubiny. Rozmawiając z inną doświadczoną mamą na sali, ona mi dopiero powiedziała, że też miała tak z synami. Zaczęłam więc testy. Odstawiałam Stasia i przystawiałam. Przy odstawieniu bilirubina leciała na łeb, na szyję... Przy przystawieniu znów wzrastała. Zdecydowałam się na karmienie mlekiem modyfikowanym. Później mogłam wrócić do karmienia, ale się bałam. Bałam się powikłań, nie chciałam ryzykować kosztem synka. Myślę, że większość mam w takiej sytuacji postąpiła by podobnie.
Wróćmy do tematu. Ja nie wiem, nie rozumiem, dlaczego matki karmiące uważają, że są dyskryminowane przez cały świat. Osobiście nigdy nie spotkałam się z jakąkolwiek krytyką skierowaną w ich stronę. Oprócz tej internetowej, ale ten świat jest pełen trolli. Oczywiście, że karmienie naturalne nie jest przyzwoleniem na chodzenie bez koszulki po ulicy. Przynajmniej dla mnie to jest intymna chwila dla matki i dziecka. Poza tym ja nigdy nie traktowałam swojego biustu jako bufetu. Oczywiście, dziecię wykarmione, ale moje ciało to moje ciało, szanować się trzeba. Mimo wszystko wszyscy powinniśmy się szanować...
Kiedyś na kolędzie, Lula zaczęła już dawać znaki, że to czas na jej posiłek. Dyskretnie wyszłam z pokoju, rozwaliłam się z nią wygodnie, ksiądz ma się ku wyjściu. Jednak zmierza w naszą stronę i rzuca tekstem "Niech Pani schowa tego cycka bo jeszcze ja się przyssę." To jest moment bulwersujący. Żart nie śmieszący nikogo. Z ust księdza. Drama...

Jeśli ktoś czuje się urażony karmieniem piersią, to znaczy, że gapi się zdecydowanie za bardzo.
Woody Allen