24 marca 2014

Log out

Chwilowo wylogowuję się od życia blogowego. Muszę poważnie się wziąć za pracę dyplomową. Wybaczcie... Co jakiś czas będę dawać o sobie znać. :) Wracam jak zakończę bieżące i palące sprawy.

13 marca 2014

Czy dziecko powinno spać z rodzicami? Kiedy jest czas na to by poszło "na swoje"?

Źródło: tu.
Po raz kolejny przekonuję się, że to nie człowiek człowiekowi wilkiem, a matka matce.

Na jednym z meblarskich fanpejdży rozgorzała dyskusja, i każda każdą krytykuje. No tak, tu się powtórzę, przecież to, że ktoś wychowuje swoje dziecko inaczej niż ja, oznacza, że robi to źle, bo przecież ja jestem idealna. Matkom brakuje przede wszystkim dystansu. No dobra, ale o co właściwie chodzi?
O meble. Konkretnie o łóżeczko dostawiane do sypialnianego łoża rodziców. Generalnie pomysł i wykonanie bardzo fajne, pod łóżeczkiem szuflady, wszystko zgrane i dopasowane. W czym problem? A w tym, że jedne mamusie lubią spać z dziećmi, a inne są przeciwniczkami. Dobrze mieć dziecko w łóżku u siebie, ale jest też małżeńskie pożycie intymne. Jedne mężów eksportują na wersalkę, inne dziecko do swojego pokoju. I każda z nich widzi siebie jaką tą jedyną objawioną. Dzieci tak szybko rosną, że można, a wręcz trzeba, się jeszcze z nich cieszyć nocą, bo niedługo dorosną i pójdą na swoje (sic!). A ta druga strona? Wyrodne matki, nie chcą się dziećmi w nocy cieszyć... Ba śmią twierdzić, że zdążą w ciągu dnia. Brzmi strasznie... Ale czy nie trochę znajomo?

Pewnie bym pomyślała o sobie, jak o chodzącej patoli, bo zrobiłam straszną krzywdę moim dzieciom i wyeksportowałam ich do osobnego pokoju. I to nawet nie do łóżeczek, a na nastoletnie łóżka. Ja jednak mam odrobinę dystansu do siebie, bez tego byłoby ciężko w tym świecie krwiożerczych harpii.

Czy dziecko powinno spać z rodzicami? Kiedy jest czas na to by poszło "na swoje"?

Uwaga, odpowiedź na to pytanie brzmi... Nie wiem!

Kupując łóżko do naszego pokoju zakładałam możliwość, że pociechy będą z nami spać. S. twierdził, że nigdy w życiu. Wyszło jak zawsze. Oczywiście swoje szczebelkowe łóżeczka mieli i głównie w nich spali, ale zdarzały się noce, że trzeba było malucha wziąć pod swoją kołderkę. Jednak były też takie noce, w których człowieka gryzło i dusiło, bo się nie czuł komfortowo. Wstawanie co chwilę w nocy nie jest dla nikogo zbyt przyjemne. Jednak nie neguję żadnych matek. Każde dziecko jest inne, każde ma inne potrzeby. Grunt by nie przejść jakiejś określonej granicy i raz postawić się oczekiwaniom dziecka. Bo na prawdę, to z tymi ośmiolatkami śpiącymi z rodzicami to nie jest jakieś urban legends. Takie rzeczy się zdarzają, a później ciężko odzwyczaić...
Moje maluch śpią już w swoim pokoju. Każde na swoim łóżku. Nie wykluczyło to nocnych wędrówek, czasem się budzę z dwójką dzieci obok siebie, a S... S. u któregoś na łóżku. Czasem i ja tam ląduję. Jeśli dzieci potrzebują nocnych czułości i bliskości to proszę bardzo. Zapraszam pod kołderkę. W tym nocnym świecie nie ma kar, ani nagród. Nawet złośliwości. Jasne, że nie wszystko wszystkim jest na rękę, ale trzeba jakichś kompromisów, a to że matka wstaje rano jakaś taka połamana, z bolącym karkiem... To jest mała cena za komfort psychiczny dziecka. Pewnie jakby takie sytuacje miały miejsce codziennie, to inaczej bym ćwierkała.


Przypominam, że dalej nikt nie zgłosił się po wygraną w rozdaniu. Smutno mi.

11 marca 2014

Wyniki rozdania, druga tura.

Krótko i na temat:
Pani nie zgłosiła się do odebrania nagrody, czekałam tydzień, tak jak to zostało ustalone w regulaminie. A więc po ponownym losowaniu wyniki przedstawiają się tak...



Tak jak poprzednio, czekam tydzień do północy następnego wtorku na kontakt mailowy (odgryz.sobie.stope@wp.pl). Ach te moje rozdania, za każdym razem to samo. ;o

05 marca 2014

Zwierzę dla dziecka?

Pokój Luli i Tasiora jest najczystszym w naszym domu. 

Co jest tego powodem? Czy to są najporządniejsze dzieci na świecie, które nie lubią żyć w bałaganie? Czy ich matka dba o to by pokój był sterylny? A może ich matka odkryła, że odkurzanie to świetny sposób na pozbywanie się zbędnych kalorii? A może ich ojciec wprowadził rządy twardej ręki i tak być już musi?

Spokojnie, zapewniam Was, że jesteśmy pod tym względem jak najbardziej przeciętną rodziną, a sprzątanie nie jest naszą pasją. Po prostu mamy królika.
Zabawki na ziemi? Królik się nimi zajmie i zabawek nie będzie. Więc trzeba je gdzieś pochować. Jednak po całym dniu brykania, nazbiera się nieco bobków, a w bobkach nikt spał nie będzie, więc w dzień w dzień jest odkurzanko. A odkurzanko to rola dla matki wariatki, bo tatusiek najchętniej to by widział królika w postaci pasztetu. Na Wielkanoc.

Każde dziecko prędzej czy później zapragnie mieć zwierzątko. I o tyle o ile na pieska nie mamy czasu, to gryzoń okazał się być dobrym rozwiązaniem. Dlaczego królik, a nie myszka lub chomik? A no dlatego, że znając delikatność tak małych dzieci, a w szczególności Tasiora, wiem, że chomik mógłby za długo nie przetrwać. Mógłby zostać zmiażdżony, wypaść z rączki, zwiać za szafę... A z królikiem już o to trudniej. Bo oczywistym jest, że zwierzątko potrzebuje dużo czułości, tulenia, noszenia na rączkach i głaskania, przynajmniej jest to oczywiste dla dzieci

Przynosząc królika do domu, wiedziałam, że jest to głównie obowiązek dla mnie, bo to ja będę musiała królikowi zmieniać ściółkę, dbać by zawsze miał wodę w poidełku, czy też co jeść. Trudno wymagać od 3/4 latków by wymieniały ściółkę, w kuwetce, na której mogłyby się położyć ze względu na swe rozmiary.
Mimo wszystko uważam, że to była dobra inwestycja. Królik uczy ich odpowiedzialności. Codziennie pomagają mi w wieczornych porządkach przy nim, karmią go, dolewają picia. Zawsze też pilnują, by po powrocie z przedszkola królik miał swój czas na rozprostowanie łapek i mógł swobodnie wyjść z klatki. Królik odciągnął też dzieciaki od pochłaniaczy czasu naszej epoki - telewizora i komputera. Bajki już nie są tak atrakcyjne, a zawsze jak zabawa z królikiem się znudzi, można pobawić się zabawkami w jego towarzystwie. 

A na zdjęciach po prawej:
Nowa większa klatka dla królika, to zielone w środku to stara klatka tymczasowo robiąca za kuwetkę, dziś już została wymieniona na nową narożną. Staś odkurza, Julka karmi i głaszcze, tak powinno pozostać. ;) Jeszcze do pełni szczęścia brakuje nam obcinaczek do króliczych paznokci, ale to wszystko kwestia czasu, bo szelki już mamy. 

03 marca 2014

Poniedziałek, może dla Ciebie nie taki zły? ;) wyniki rozdania

Źródło: tu.
Na myśl o poniedziałku często widzę siebie jak na obrazku powyżej. Wy też? Czy lubimy, czy nie lubimy dla jednej z Was mam niespodziankę. Wszyscy na to czekamy, ja wyniki już znam, ale Was potrzymam troszkę w niepewności... Przynajmniej tych, którzy czytają, a nie zjadą na dół posta. ;P

Umilmy sobie chwilę muzyczką... A będzie to opening z Vikingów, mojego ulubionego serialu. Wciąż się katuję i samobiczuję nie oglądając nowego odcinka. Będzie smakował lepiej.


No dobra, już nie przedłużam. W rozdaniu wzięło udział 26 osób, każdej dawałam numer w komentarzu zgłaszającym. Jak się nie dało (nie wiem czemu) to dodawał osobny komentarz. 


Proszę o fanfary! A szczęśliwą posiadaczką numeru 19 jest... 



Gratuluję! Czekam na kontakt od Ciebie przez 7 dni, od teraz, do następnego poniedziałku. Jeśli się nie zgłosisz (a już raz taka sytuacja miała miejsce), losuję następną osobę. :)

Czekam na mail pod adresem:
odgryz.sobie.stope@wp.pl