13 marca 2014

Czy dziecko powinno spać z rodzicami? Kiedy jest czas na to by poszło "na swoje"?

Źródło: tu.
Po raz kolejny przekonuję się, że to nie człowiek człowiekowi wilkiem, a matka matce.

Na jednym z meblarskich fanpejdży rozgorzała dyskusja, i każda każdą krytykuje. No tak, tu się powtórzę, przecież to, że ktoś wychowuje swoje dziecko inaczej niż ja, oznacza, że robi to źle, bo przecież ja jestem idealna. Matkom brakuje przede wszystkim dystansu. No dobra, ale o co właściwie chodzi?
O meble. Konkretnie o łóżeczko dostawiane do sypialnianego łoża rodziców. Generalnie pomysł i wykonanie bardzo fajne, pod łóżeczkiem szuflady, wszystko zgrane i dopasowane. W czym problem? A w tym, że jedne mamusie lubią spać z dziećmi, a inne są przeciwniczkami. Dobrze mieć dziecko w łóżku u siebie, ale jest też małżeńskie pożycie intymne. Jedne mężów eksportują na wersalkę, inne dziecko do swojego pokoju. I każda z nich widzi siebie jaką tą jedyną objawioną. Dzieci tak szybko rosną, że można, a wręcz trzeba, się jeszcze z nich cieszyć nocą, bo niedługo dorosną i pójdą na swoje (sic!). A ta druga strona? Wyrodne matki, nie chcą się dziećmi w nocy cieszyć... Ba śmią twierdzić, że zdążą w ciągu dnia. Brzmi strasznie... Ale czy nie trochę znajomo?

Pewnie bym pomyślała o sobie, jak o chodzącej patoli, bo zrobiłam straszną krzywdę moim dzieciom i wyeksportowałam ich do osobnego pokoju. I to nawet nie do łóżeczek, a na nastoletnie łóżka. Ja jednak mam odrobinę dystansu do siebie, bez tego byłoby ciężko w tym świecie krwiożerczych harpii.

Czy dziecko powinno spać z rodzicami? Kiedy jest czas na to by poszło "na swoje"?

Uwaga, odpowiedź na to pytanie brzmi... Nie wiem!

Kupując łóżko do naszego pokoju zakładałam możliwość, że pociechy będą z nami spać. S. twierdził, że nigdy w życiu. Wyszło jak zawsze. Oczywiście swoje szczebelkowe łóżeczka mieli i głównie w nich spali, ale zdarzały się noce, że trzeba było malucha wziąć pod swoją kołderkę. Jednak były też takie noce, w których człowieka gryzło i dusiło, bo się nie czuł komfortowo. Wstawanie co chwilę w nocy nie jest dla nikogo zbyt przyjemne. Jednak nie neguję żadnych matek. Każde dziecko jest inne, każde ma inne potrzeby. Grunt by nie przejść jakiejś określonej granicy i raz postawić się oczekiwaniom dziecka. Bo na prawdę, to z tymi ośmiolatkami śpiącymi z rodzicami to nie jest jakieś urban legends. Takie rzeczy się zdarzają, a później ciężko odzwyczaić...
Moje maluch śpią już w swoim pokoju. Każde na swoim łóżku. Nie wykluczyło to nocnych wędrówek, czasem się budzę z dwójką dzieci obok siebie, a S... S. u któregoś na łóżku. Czasem i ja tam ląduję. Jeśli dzieci potrzebują nocnych czułości i bliskości to proszę bardzo. Zapraszam pod kołderkę. W tym nocnym świecie nie ma kar, ani nagród. Nawet złośliwości. Jasne, że nie wszystko wszystkim jest na rękę, ale trzeba jakichś kompromisów, a to że matka wstaje rano jakaś taka połamana, z bolącym karkiem... To jest mała cena za komfort psychiczny dziecka. Pewnie jakby takie sytuacje miały miejsce codziennie, to inaczej bym ćwierkała.


Przypominam, że dalej nikt nie zgłosił się po wygraną w rozdaniu. Smutno mi.