25 czerwca 2013

Ten spryt, to chyba po mamie...

Tasior chciał przechytrzyć mój system naklejkowy, o którym pisałam TU. Poprosiłam go o sprzątnięcie torów, gdyż chciał pooglądać Masze i niedźwiedzia. Jednak zbieranie torów chyba było mu nie po drodze, więc powiedział:
-Mama, ty posprzątaj. Dostaniesz dwie naklejki.
Co zrobiłam ja? Rozszerzyłam szeroko oczy, z miną jakby to co powiedział było największym szczęściem jakie mogło mnie spotkać i to jeszcze taką niespodzianką! Powiedziałam:
-O to biegnę szybko, za naklejki pędzikiem pozbieram!
Pomyślał chwilę...
-Nieee mama! Ja, ja!
-Pomożesz mi?
-Oczywiście, że... Tak!

I wilk syty, i owca cała. ;D

Co do ostatniego zdania, użytego przez Stasia w tym krótkim dialogu. Co raz częściej widzę, że moje słowa padają z ust dzieci. Bardzo mnie to cieszy, jednak powinnam wzbogacić swój słownik w jakieś bardziej elokwentne wyrazy. :)