18 czerwca 2013

Przedszkolaków zabawy w błocie

I w końcu znalazłam chwilkę czasu dla siebie. Oczywiście wszystkie pomysły na posty wypadły mi z głowy, można się było tego spodziewać, jednak mam nadzieję, że w najbliższym czasie wpadną do niej z powrotem.
Dzisiejszy dzień był bardzo relaksacyjny. Z rana wybraliśmy się do cioci Bałaty, pogoda nas zaskoczyła. Wsiadając do autobusu na niebie kłębiły się Altostratusy, choć przypominały troszkę
Nimbostratusy, ubraliśmy się jakbyśmy oczekiwali lekkiego deszczu. A tu trach, po 40 minutowej jeździe autobusem, na nieboskłonie nie było już śladu po chmurach. Temperatura wzrosła, a my byliśmy niczym pyzy na parze. Na nasze szczęście cioteczka posiada ogródek, więc ta mniejsza część nas mogła sobie ulżyć, polatać pół nago i pobawić się w wodzie (chociaż błoto jednak było największą atrakcją). Mnie pozostało parzenie się w jeansach. Gdy słodkiej sielanki nadszedł kres, brudaski trafiły do wanny na świeżym powietrzu. To był coś! Nawet ja im zazdrościłam. :)



Przyjechał po nas S., zawiózł do domu, a sam pognał walczyć o lepsze jutro (czyt. załatwiać sprawy obrony inżynierki). Przygotowaliśmy obiad, zabłocone rzeczy wypraliśmy, odpoczęliśmy od słonka i zaczęła dobiegać 16. Dzieciaki zostały z babcią, a ja pognałam na zebranie do przedszkola. 

Moje pierwsze zebranie, matko te dzieci już takie dorosłe. ;) Matki to chyba zawsze przeżywają takie sprawy bardziej niż dzieci. Nie będę chyba chodzić do tego przedszkola, bo w kółko będę płakać... Pamiętam, że łzy mi leciały do oczu, jak mój młodszy braciszek miał przedstawienia w szkole, a co dopiero będzie, gdy moje zaczną brać udział? 
W każdym bądź razie, chciałam napisać małe co-nie-co o zebraniu. Niestety nie załapaliśmy się na program przedszkola za złotówkę, w zasadzie to nie wiem czemu. Udział Luli w przedszkolu za miesiąc wrzesień będzie nas kosztował 135 zł + wyżywienie, a Tasiorka 269 zł + wyżywienie. Śmiałam, się do S., że oni wiedzą, że Tasior wymaga większej opieki i  że ich pożre żywcem i stąd ta kwota. Nie, nie. :) Nic z tych rzeczy, po prostu za drugie dziecko płaci się połowę mniej. Co na zebraniu wyleciało mi z głowy, choć o tym wiedziałam.  Podpisaliśmy umowy i zaklepane. 
Przedstawiono nam program dnia przedszkolaka:
8.15 śniadanie
9.00 zajęcia z podstawy programowej
10.15 drugie śniadanie
po śniadaniu spacer/plac zabaw/etc.
12.00 obiad
12.30 leżakowanie
po 13 inne atrakcje
Tego leżakowania to ja się troszkę bałam. To już rok, jak moje maluchy nie śpią w dzień. I to nie, że ja im nie pozwoliłam, same z tego zrezygnowały. Myślałam, że zostaną zmuszone do spania, albo nie wiadomo co. Moje obawy zniknęły, jak się okazało, że do grupy 3 latków są dobierane jeszcze nianie, że leci relaksacyjna muzyka i Panie czytają dzieciom bajki. Będą mogły sobie po prostu poleżeć po odpoczywać. W zasadzie, to jest to czas kiedy w domu odpoczywają, więc nie będzie tak źle.
W zasadzie nic więcej się nie dowiedziałam, czego bym nie wiedziała. Wiem co mają ubierać, co powinno leżeć w ich szafeczce, jaka powinna być pościel, a co oznaczać w jakiś sposób dzieciom.  Na grupy jeszcze maluchów nie podzielono. Reszty dowiemy się w sierpniu/wrześniu.

Na dziś tyle. Dobrej nocy  wszystkim. ;)