02 września 2013

Szczęście polega na tym, by z prostych rzeczy nie tworzyć intelektualnych labiryntów...

Dzieci w przedszkolu. To ich pierwszy raz. Lula popędziła ochoczo. Tasior stawiał opór, ale tylko przez chwilę i również pognał. Najbardziej przeżywała mama... Mama dostała nerwowego ucisku na żołądku, ataku migreny, popadła w lekką depresję. Pogoda za oknem bardzo zachęca do przygnębiającego humoru. Pierwszy raz od dłuższego czasu mogę w spokoju posłuchać muzyki, wybieram jednak niekorzystnie i pogłębiam swój nastrój. Pierwsze łzy przelane...
Pewnie Ci z Was, którzy nie mają dzieci, nie stanęli przed decyzją puszczenia dzieci do przedszkola pukają się po głowie.

Bo co to jest? Puszczenie dzieci na kilka godzin do przedszkola? 
To nie więzienie, jeszcze się zobaczycie.
lub
Po co oddałaś, jak teraz ryczysz? Mogłaś siedzieć z nimi w domu...

Kiedyś też tak myślałam. Kiedyś, gdy rozmawiałam z moją przyrodnią siostrą, wysłuchiwałam jej żalów, bo jej synek poszedł do przedszkola. Też wtedy nie rozumiałam, sama o dzieciach wtedy jeszcze nawet nie myślałam. Zastanawiałam się, jak to? Kilku godzin bez dziecka nie może wytrzymać... To nie jest takie proste jakby mogło się wydawać. Wiemy, że pewien etap jest już za nami. Teraz czas otworzyć drzwi i powiedzieć idź tam czeka na Ciebie świat. Nie trzymamy pod kloszem, bo tak nam wygodnie. Nie blokujemy potrzeb dzieci, bo mamy swoje. Nie zamykamy się przed tym wszystkim co nieuchronne. Kiedyś i tak nadszedłby ten dzień, to jest pewien etap życia i tego się nie przeskoczy. Potworki, jak to pieszczotliwe nazywam moje dzieciaczki, potrzebują rozwoju, którego ja już nie jestem w stanie im zapewnić. Mają pragnienie zdobywania wiedzy, nowych umiejętności, nawiązywania kontaktów. 

Wyczekuję, aż wybije godzina czasu odbioru. Już niedługo. Dam znać o wrażeniach.