23 kwietnia 2013

Błędy wychowawcze

Przeczytałam sobie właśnie taki tam artykuł Naczęstsze błędy wychowawcze i postanowiłam się z nim zmierzyć. A co tam, lubię sobie stawiać wyzwania.

"Brak konsekwencji powoduje dezorientację
Jeśli rodzic czegoś zabroni, to pod żadnym pozorem nie powinien zmieniać swego zdania i ulegać presji dziecka. — Jeśli raz ulegniemy, malec zacznie to wykorzystywać. Warto dziecku stanowczo, ale ze spokojem podać powody dla których czegoś zabraniamy — radzi psycholog. Trzymanie się przez mamę i tatę zasad przez siebie wprowadzonych jest dobre głównie dla dziecka. — To my, rodzice, objaśniamy dziecku świat, uczymy co jest dobre a co złe, uczymy żyć w społeczeństwie. Przecież już w przedszkolu dziecko będzie musiało umieć być z innymi — mówi psycholog. Tylko kiedy jesteśmy konsekwentni, dziecko szybko uczy się zasad i czuje się bezpiecznie: wie czego się spodziewać w danej sytuacji i co się od niego wymaga. — W przeciwnym razie malec jest zdezorientowany, bo to samo jego zachowanie spotyka się z różnymi reakcjami. Poza tym, gdy postępujemy konsekwentnie, unikamy przekomarzania się i nerwowych sytuacji — zauważa Marzena Konopko-Powałka."

Zgadza się. Reguły ustalamy wspólnie z S. Trzymamy się ich zazwyczaj. Jeżeli jakaś reguła wymaga zmiany, konsultuję się z mym lubym. Ja trochę przegrywam z uporczywym Tasiorka przybieganiem do lodówki, ale staram się kontrolować czas w jakim je. Nie zawsze mu pozwolę, często wymyślę coś co odwórci jego uwagę.
I przede wszystkim nie ma czegoś takiego, że dziadkowie pozwalają bez mojej czy taty wiedzy. Nie. Teściowa zawsze chcąc dać dzieciom jogurt mówi "zapytaj mamy czy możesz". Za to jej chwała.

"Surowy chów rodzi bunt
Nie należy wymagać od dziecka bezwzględnej dyscypliny i posłuszeństwa. Rozkazywanie, żądanie wykonania zadań, ciągłe zwracanie uwagi może doprowadzić do agresji dziecka, malec będzie się buntował, próbował postawić na swoim. Warto dziecku wyjaśnić co należy do jego obowiązków, jakie mamy wobec niego oczekiwania. Trzeba też wziąć pod uwagę to, co pociecha ma do powiedzenia, co myśli i co czuje, i pójść na kompromis. Nic się nie stanie, jeśli dziecko posprząta zabawki za pół godziny zamiast w momencie, gdy każe rodzic. Czasem warto również dać dziecku prawo do wyboru, zadając mu np. pytanie: "Chcesz kanapkę z serem czy z szynką?", "Założysz dziś bluzkę żółtą czy czerwoną?". Gdy pozwolimy mu samodzielnie zdecydować na co ma ochotę, poczuje się ważne i docenione."

Zdecydowanie nie nasz problem. Dzieci sprzątają, nauczyły się po systemie nagród o którym pisałam  tutaj. Nawet muszę się przyznać, że brzydko manipuluje Stasiem. Jak widzę, że ma jakieś widzimisię co do wyjścia i nie specjalnie chce mu się ubierać to mówię to co Stasiu ubieramy kaloszki, czy adidaski? On nie cierpi kaloszy, na co reaguje kręceniem głowy i przynosi adidasy. Wybrał sam, a ja pozbyłam się problemu z ubieraniem.

"Bicie łamie charakter
Mimo kampanii przeciwko biciu dzieci, wielu rodziców nadal stosuje je jako karę. — Tymczasem dziecko naprawdę szybko się uczy i wystarczy ustalić zasady postępowania, wyjaśnić je i konsekwentnie stosować, by uniknąć nerwowych starć — tłumaczy psycholog. Bicie łamie charakter dziecka. Podobnie jak ciągła krytyka. — Owszem, czasami klapsem wymusimy pożądane przez nas zachowanie, ale za cenę negatywnych śladów w psychice dziecka. Pułapką jest myślenie „ja też byłem bity i nic mi się nie stało". A skąd wiadomo, że nic? Może bez bicia ta osoba byłaby teraz szczęśliwsza, dumniejsza z siebie, bez kompleksów, lepiej umiałaby budować związki? — wyjaśnia Marzena Konopko–Powałka. Dziecku, jak każdemu człowiekowi, należy się szacunek. Bite dzieci też będą stosowały przemoc wobec rodziców i rówieśników. Gdy malec zawini, lepiej wyjaśnić mu, że zrobił coś złego i wytłumaczyć, że można postąpić inaczej, nikogo nie krzywdząc. Surowe ocenianie, krytykowanie i karanie może spowodować, że malec będzie czuł się niepewnie i bez względu na to, co zrobi zawsze będzie uważał, że zrobił źle. Wyręczanie spowalnia rozwój
Dziecko nabywa nowych umiejętności, próbując ich i pokonując własne bariery. Należy mu na to pozwolić. — Wyręczając je we wszystkim, hamujemy jego rozwój, chęć do poznawania nowych rzeczy. Sprawiamy też, że mniej wierzy w siebie i swoje siły, uczy się polegać we wszystkim na innych. A przecież kiedyś będzie musiało być samodzielne — mówi Marzena Konopko-Powałka. Malec wiele rzeczy robi powoli, ale rodzice powinni być cierpliwi, dać mu czas, nie popędzać. Lepiej niech sam się ubierze, nawet gdyby miało to trwać pół godziny. Wyręczając go w obowiązkach domowych, wychowamy nieporadną, nieprzygotowaną do życia dorosłą osobę."

Jestem złą mamą. Dzieciaki dostawały klapsy, tylko wtedy gdy raniły siebie nawzajem. Gdy się szarpały za włosy, drapały, gryzły, gdy mi puszczały nerwy, a słowa do nich nie docierały. Na szczęście dla mnie, dla nich takie sytuacje nie miały miejsca już bardzo długo. Są kłótnie jak to między rodzeństwem, ale nigdy się nawzajem nie krzywdzą. Nadszedł czas, że wystarczy usiąść i porozmawiać.

"Uszczęśliwianie na siłę unieszczęśliwia
Niektórzy rodzice swoje niespełnione marzenia przenoszą na dziecko i przygotowują je do ich realizacji. Wśród nadmiaru zafundowanych dziecku zajęć, nie dajemy mu szansy, by ujawniło swoje zainteresowania i potrzeby. — Nikogo nie da się uszczęśliwić na siłę, bo nie wiemy jak to zrobić. Często rodzicom trudno pojąć, że dziecko może nie chcieć tego, co oni chcą, co im wydaje się dobre, rozsądne. Z malcem trzeba rozmawiać, poznawać go i pomagać w realizacji planów i marzeń, a nie narzucać mu własnych. Nawet, jeśli te marzenia wydają nam się nieprzydatne i głupie. Bo jeśli są prawdziwe, dziecko i tak je zrealizuje, tylko bez nas. Więź zbudujemy otwierając się na potrzeby dziecka, a nie skupiając na tym, co nam wydaje się najlepsze — mówi psycholożka. Uszczęśliwianiem na siłę jest też zaspokajanie zakupowych zachcianek dziecka.
— Trudno jest odmówić prośbie dziecka o kolejną zabawkę czy inną rzecz, szczególnie, jeśli nas na nie stać. A dzieci często pragną czegoś, bo widzą to u kolegi czy w reklamie telewizyjnej. Rodzic nie pochwala zakupu, ale kupuje, żeby dziecko nie czuło się gorsze. To droga na skróty. Zawsze przecież ktoś będzie miał więcej od nas, zawsze będzie coś, na co nie będzie nas stać — mówi Marzena Konopko–Powałka. Warto nauczyć dziecko, że nie wszystko trzeba posiadać, wspólnie z dzieckiem się zastanowić, do czego mu to o co prosi jest potrzebne i jak długo będzie tego używać."

Nie mam zamiaru nigdy spełniać swoich ambicji kosztem dziecka. Wiem ile to kosztuje dziecko.
Co do drugiego aspektu, moje maluchy mają swoją świnkę skarbonkę, kasę z niej poświęcą tylko i wyłącznie na ich potrzeby, na co im się zamarzy. Dostają prezenty bez okazji, ale zawsze patrzę na to by mieściło się to w ich kwestii zainteresowań i nie przekraczało mojego budżetu. To jeszcze nie ten etap...

"Każdy rodzic popełnia błędy
Ważne, by umieć przyznać się do błędu i przeprosić dziecko, gdy zostało np. niesprawiedliwie ukarane. Ale przede wszystkim trzeba nauczyć się panować nad swoimi emocjami i kontrolować czyny tak, by nasze dziecko czuło, że może na nas liczyć i zwrócić się do nas z każdą sprawą bez lęku przed wyśmianiem czy krytyką. Rozmowa, cierpliwe wyjaśnienia, konsekwencja przynoszą najlepsze rezultaty. No i trzeba poświęcić dziecku minimum godzinę w ciągu dnia, by pobawić się z nim, pospacerować, porozmawiać. To z pewnością zaprocentuje dobrym zachowaniem dziecka"

Zawsze przepraszam jak popełnię błąd. Przytulę, pocałuję, wyjaśnię. Myślę, że dzieciaki wiedzą, że mają we mnie wsparcie. Że wiedzą, że mimo iż potrzebuję trochę czasu na porobienie prania, sprzątania etc. to ja tu jestem dla nich. Zawsze im powtarzam, że mamy są po to by pomagać swoim córeczkom i synkom.

No i co? Jak wyglądam w podsumowaniu? ;) Mnie to ciężko oceniać tak na prawdę. Ocenią mnie moje maluszki...
Tak bawiliśmy się dzisiejszego dnia. :)