23 lipca 2014

Day after day, week after week...

Mój typowy dzień.

Za pewne nie różni się wiele od dni innych mam pracujących. Od poniedziałku do piątku wstaję o 5.50-6.00 rano, oczywiście o ile nie nastawię miliarda drzemek, wtedy czasem mi się przeciąga do 6.30. Jednak zwyczajowo te pół godziny przeznaczam na mycie, poprawianie urody, ubieranie, przygotowywanie czegoś ciepłego dla dzieci do picia, no i małej kawusi dla mnie. O ile dzieci wcześniej same nie wstały o godzinie 6.30 je budzę. Z reguły jest tak, że w dni przedszkolne trzeba je budzić, w weekendy one budzą nas. Potem zaganiam je do wypicia ciepłych napoi, porządkowania pokoju, prac około higienicznych i ubierania. Wychodzi z różnym skutkiem. Często to ja po prostu robię wszystko przy tym biegając i panikując. Przed 7 wychodzimy i zmierzamy do przedszkola. Oczywiście dużo przy tym rozmawiając. Planowo powinniśmy się rozstawać tak o 7.15, ale wszystko zależy od naszej współpracy. Na do zobaczenia dużo się przytulamy, całujemy i mamy kilka tam swoich rytuałów. Autobusy do pracy mam od 7.22 do 7.31 i zazwyczaj z wywieszonym jęzorem biegnę by zdążyć, a po drodze jeszcze zahaczam o sklep. Do pracy dojeżdżam w 20 minut. Często irytuję się głośnymi i gadatliwymi ludźmi, dlatego jak mam okazję to się rozsiadam i zaczynam przeglądać wiadomości na telefonie. W pracy siedzę od 8 do 16. i sobie zarządzam należnościami. O 16.08 pakuję się w autobus i jadę do domu. Tam zawsze czeka na mnie ciepły obiad, bo kochany S. dba o mój brzuszek. :D Bo obiedzie już różnie. Albo zaganiam wszystkich do sprzątania, albo idziemy na dwór. Lubię mieć wszystko porobione w tygodniu, aby w weekendy mieć czyste sumienie i po prostu świetnie spędzać czas z dziećmi i S. Po 19.00 wracamy do domu i do godziny 20.00 wpakowuje dzieciaki do wanny, a potem do łóżek. Na dobranoc, zazwyczaj S., ale czasem ja, czytamy dzieciom bajki. Jak zasną, często zostają pod pieczą babci, a my idziemy na tak zwany patrol, ot tak się wywietrzyć. Zwykle ten czas jest już dla nas. I albo coś załatwaimy, albo się z kimś spotykamy, albo po prostu wisimy. Koło północy idę spać. No, ale za nim zasnę...


Jak wygląda Twój typowy dzień? Wiele się różni od mojego?