22 lipca 2014

Kocham ich, od pierwszego usłyszenia...

Na dzisiejszy dzień wyzwania Ula proponuje wpis o bardzo fajnej tematyce, nie spotykanej na moim blogu. Chociaż sama nie wiem czemu…

Ulubiona książka/album muzyczny/film do którego lubię powracać…

Często wracam do serii książek o Bridget Jones, lekkie, zabawnie napisane… Jednak najnowsza część nie chwyciła mnie za serce. Przeczytałam pół i czeka na półce na lepszy czas. Jednak Bridget Jones każdy zna, nie ma sensu się o niej rozpisywać. Uwielbiam serię o Inkwizytorze Mordimerze, autorstwa  Jacka Piekary, jednak ciężko powiedzieć bym do niego powracała. W temacie filmu też za bardzo nie mam o czym mówić. Obejrzę, wypowiem się, że dobry, jednak żebym co jakiś czas oglądała to samo… Nie, to się nie zdarza. Chyba za bardzo lubię być zaskakiwana i potrzebuję świeżości.

Za to mam swoją muzyczną miłość. Odsłuchuję nie zależnie od humoru i co chwilę powracam. Gamę utworów mają naprawdę szeroką i zapewniam, że każdy znalazłby coś dla siebie. Ich muzyka to połączenie celtyckich brzmień z punk rockowym zacięciem przyprawiona o irlandzkie folklorowi elementy. Sam zespół pochodzi ze Sanów Zjednoczonych. Ja wiem, że nie mówię o jednym konkretnym albumie, a o całej twórczości zespołu 

Jest to miłość od pierwszego usłyszenia. Zapoczątkowana kawałkiem z płyty Do or Die


Z każdym kolejnym odsłuchem miłość ma tylko pogłębia się. Mam nadzieję, że kiedyś w końcu uda mi się wybrać na ich koncert. W Polsce pojawiają się stosunkowo często, ale zawsze, ale to zawsze, gdy dowiaduję się o koncercie jest już po prostu za późno.



Zapraszam Cię mocno, mocno do posłuchania.