05 maja 2013

Małe duże dzieci

Dzieci... To nasze małe kopie. Do pewnego momentu ich życia oczywiście.
Wszystkie zachowania, gesty, słowa są odzwierciedleniem tego co widzą u swoich autorytetów. Pierwszymi autorytetami jesteśmy my, rodzice. Później zaczynamy się spotykać z zachowaniami podobnymi do zachowań babć, dziadków, cioć i wujków, choć nie zawsze.
Ja, patrząc na dzisiejszą prawie trzy i pół letnią Kinię widzę swoje mini odbicie w lustrze. Jak się lekko złoszczę zakładam ręce w ten lub ten sposób, aby dać do zrozumienia, że coś, co się dzieje mi się nie podoba (postawa ciała jest ważna dla małego odbiorcy). Kinia robi już tak samo.
Nie zauważyłam jeszcze kopii naszych zachowań u Tasiorka, ale to raczej moje nie wytrawne oko, niż ich brak.
Tak więc zachowania, słownictwo, gesty... To wszystko wynika z tego co dziecko zaobserwuje u rodziców. Nie na podwórku, nie w piaskownicy, nie w telewizorze, czy u sąsiadów.W zasadzie, na takie przyjdzie jeszcze czas.
Ale przychodzi ten czas, gdy maluszki przestają kopiować nasze zachowania. Jest on wtedy, gdy muszą podejmować własne decyzje, gdy rodziców/opiekunów nie ma w pobliżu. Wtedy też najczęściej pojawia się okres buntu młodzieńczego. ;)