13 listopada 2013

Bulwers-lista

Wiem, ostatnio mało mnie tu. Ale jakaś taka... Źle zorganizowana jestem, troszkę kaszląca, troszkę nosem siąkająca, troszkę zmęczona i rozżalona.

Nie mam nic mądrego do powiedzenia, znaczy się mam, zawsze mam, ale nie chce mi się układać zdań w logiczną całość. O, o, jeszcze leniwa jestem. Ale w piątek w końcu rozmowa kwalifikacyjna, może mnie przyjmą i może wrócę do żywych.

Chciałam stworzyć taką listę rzeczy, które mnie bulwersują, irytują i wkurzają. A więc czytajcie:

1. Szantaże emocjonalne. 
Nie ma nic gorszego niż szantażować mnie fochami. Serio. Nawet jak kogoś bardzo, bardzo, bardzo lubię uważam, że nie jest to na poziomie, taka obraza majestatu. Wybaczcie, ale osoby, na których mi najbardziej zależy to S., Lula i Tasior. Reszta nie jest tak istotna. Może przez chwilę poczuję smutek, gdy ktoś się na mnie obraża, ale generalnie to wszystko mi jedno. Za stara na to jestem.

2. Powtarzanie jednej kwestii, jednej wypowiedzi.
Mam dobry słuch, i serio, wystarczy do mnie raz powiedzieć. Jeżeli nie podejmuję tematu, to najwyraźniej mnie to nie obchodzi. To, że powiesz coś 6 razy z rzędu nie znaczy, że stanie się dla mnie jakimś priorytetem, nadrzędnym celem dysput. Nie-e.

3. Zmuszanie mnie do jakiegoś postępowania z moimi dziećmi, które jest sprzeczne z moimi przekonaniami.
Jak będę potrzebowała rady to po nią przyjdę. Nie można mi rozkazać zrobienia czegoś tak, a tak. Jeżeli uważam, że nie muszą nosić czapek wiosną to ich nosić nie będą, nawet jak cały świat mnie za to miałby ukamienować.

 4. Upieranie się przy swoim, choć się racji nie ma.
Ja jestem dość upartym człowiekiem, ale zazwyczaj spuszczam z tonu, gdy okazuje się, że druga osoba ma rację. Niestety wiele osób brnie w swoje choć gada pierdoły i nie ma w danych tematach zielonego pojęcia. Najgorzej jak ktoś Cię wypytuje o coś, a potem zaczyna pieprzyć farmazony.

5. Wytykanie innym własnych braków. 
O zobacz, ale ona ma krzywe zęby - powiedziała koleżanka, której uśmiech kojarzy się z odsłoniętymi pionowymi żaluzjami. Zanim skrytykujesz, pomyśl o sobie, czy z Tobą wszystko w porządku. Poza tym bezsensowna krytyka jest bezsensu. (Powiedziałam, co wiedziałam).

6. Gdy brak argumentu, pocisk w rodzinę.
Lubię dyskusje, ale dyskusje mądre. Jeżeli w rozmowie ze mną, zaczynasz krytykować moich ukochanym, czuję się jakbym rozmawiała z gimnazjalistą, który nadużywa hasełka "twoja stara", gdy nie wie co powiedzieć.

7. Ściemnianie.
Na co to komu i po co, to ja nie wiem. Jesteśmy dorośli, przynajmniej za takich się mamy. Czy nie lepiej przyznać się w prost, że się zapomniało/nie chciało lub nie ma się na coś ochoty? Nie zmienia to obrazu o nas w żaden sposób, a kłamstwo... Ma krótkie nogi.

8. Zgrywanie entelygenta.
Jak ja nie cierpię, gdy ktoś sra wyżej niż dupę ma. Najczęściej, taka "klasa wyżej" nie ma za grosz kultury. Zgrywa kwiat intelektualny, a słoma z butów wystaje. Człowieku, trochę dystansu, bo jakieś skróty przed nazwiskiem nie robią z Ciebie szlachcica. Zwłaszcza w obecnych czasach.

Na dziś wystarczy, mam nadzieję, że szybko do Was wrócę z czymś ciekawszym. Buźka!