16 lipca 2013

Nie wszyscy musimy się lubić

Póki co siedzimy w domu. Oczekujemy kuriera. Lula bawi się kucykami, Tasior ogląda rosyjskie kreskówki, a ja znalazłam chwilkę dla siebie. Chyba znalazłam wymarzone mebelki do pokoju dziecięcego. Będę się chwalić jak będę mieć w garści. ;)

Dziś chciałam napisać co-nie-co o lubieniu się. Czasem jestem świadkiem sytuacji, w których rodzice zmuszają dzieci by się z kimś bawiło... Albo też zdarza się, że rodzice nastawiają dzieci przeciwko innej osobie.
 
Nie ma dru­giego człowieka ta­kiego jak ty. Jes­teś je­dyny w swoim rodza­ju i wyjątko­wy, całko­wicie ory­ginal­ny i niepow­tarzal­ny. Nie wie­rzysz w to, ale nap­rawdę nie ma
żad­ne­go dru­giego ta­kiego jak ty. I żaden człowiek, które­go kochasz, nie będzie już zwyczaj­nym człowiekiem. Ja­kaś osob­li­wa siła przy­ciąga­nia pro­mieniuje z niego. I ty zmieniasz się pod je­go wpływem. Je­mu możesz na­wet po­wie­dzieć: "Dla mnie nie mu­sisz być nieomyl­ny, bez błędów
ani dos­ko­nały, bo: Ja prze­cież Ciebie lu­bię!" 

Jednych kochamy, drugich lubimy, a trzecich? No cóż... Niekoniecznie. To zazwyczaj nie jest tak, że niechęć jest jednostronna, choć i to się zdarza. Z niektórymi musimy przebywać na codzień, innych widujemy raz na pół roku. To nasi znajomi z pracy, szkoły, przedszkola, rodzina etc.
Powinniśmy się tolerować, nie wchodzić sobie w drogę,nie utrudniać życia.
Dlatego nie rozumiem, jak można dzieciaki zmuszać do wspólnej zabawy. Ja widzę, kiedy moje dzieci nie mają ochoty się z kimś bawić, dzielić - rozumiem to. Jeżeli nie chcą to nie muszą. Z kolei, gdy ja nie przepadam za kimś, to staram się mojej nieprzychylności nie przelewać na dzieci. A zdarza się, że one uwielbiają kogoś, za kim ja nie przepadam. I wiem, że zawsze cieszą się na wizytę takiego gościa.
Generalnie to przyszedł kurier, ja zgubiłam wątek. Ech... Edytuję jak wątek wróci.