04 stycznia 2015

Hop 2015

Cześć w 2015 roku!
Szampańska zabawa była? Obalałe stópki od tańczenia były? A kac morderca bez serca? Mówi się że jaki skok w Nowy Rok to taki cały rok... No to ja podziękuję. Odstąpię od tej tradycji, bo pierwszy dzień stycznia spędziłam na kanapie, pod kocem, z wielką niechęcią do życia. Może dobrze, że jakoś szybko mi zleciało. 

Czas na podsumowania!
Z zeszłorocznych postanowień noworocznych (ale to brzmi) miałam jedno, przetrwać. Udało się, nie zaprzeczam, gratuluję więc sobie, sobie i jeszcze raz sobie.

Co z tym rokiem? Kilka postanowień składam na swe barki. A tak. Na me barki umęczone ciężką pracą. 
Przedewszystkim marzenia się nie spełniają. Same się nie spełniają, trzeba im dopomóc. Aktywnie działam już by wszystkie decyzje jakie podejmuje szły w tym kierunku. I nawet po trupach do celu. ;) Marzeniem moim nie podzielę się na forum, jeszcze nie teraz. Najbliżsi mi wiedzą co mi się marzy, wspierają. Dziękuję. ;*
Oprócz tego zarzucam wszelkie działania utrzymujące przy mnie znajomych. Nie potrzebna mi cała rzesza. Zdecydowanie za często wyciągałam rękę i mi na nią pluto. Więc jaki to ma sens? Wiem, że jak komuś zależy na znajomości to każdy potrafi gębę otworzyć. Nigdy nie odwróciłam się do nikogo plecami, nigdy nie wymyślam żadnych wymówek, nigdy nie ściemniam, zawsze jak trzeba to jestem. Nie mam sobie nic do zarzucenia. Oprócz tego, że jestem za miękka i za dobre serducho mam. ;)