28 grudnia 2014

zaćmienie

Logując się do serwisu blogger przypadkiem odkryłam, że najwięcej odsłon w tym miesiącu miałam w wigilię. Ludzie serio? W wigilię? O_o
No cóż, ja tam się cieszę, że w tym roku święta wydawały się być jakieś dłuższe. Przez ten weekend po nich następujący. Dzięki temu miałam okazję odwiedzić rodzinę, którą odwiedzić chciałam, a musiałabym przekładać wizytację na kiedyś tam. Bo praca, bo choróbsko... A tak - było intensywnie, ale fantastycznie. Dzieciaki w tym roku musiały być wyjątkowo grzeczne, bo wszystko co przyniósł im Gwiazdor było na ich liście życzeń. Ja nie wiem... Aniołki nie dzieci.

Przyszłam z pomysłem na interesujący post, i znów mi uciekł... Powinnam zacząć brać coś na pamięć i koncentrację. Ech...
10 minut później...
Dobra, poddaję się. Nie przypomnę sobie. Ale skoro już przylazłam i zwórciłam Twoją uwagę na siebie, głupio by było jakbyś miał wyjść tak zupełnie bez niczego. Może chociaż ciasto na drogę spakuję, czy herbatkę w termos naleję?

E no ten teges, jak tam po świętach?